Start zaplanowano na rok 2027. Elektryczny samochód miejski, kosztujący poniżej 20 040 funtów, ma za zadanie polować na ducha Renault Twingo lub innego modelu, który go zastępuje. Ten mały samochód dostawczy jest kluczowym elementem ogólnej strategii ekspansji Suzuki w Wielkiej Brytanii, opracowanej bezpośrednio po rozwiązaniu chaosu związanego z pojazdami o zerowej emisji (ZEV).
David Kateley przejął firmę w styczniu ubiegłego roku. Obecnie dyrektor naczelny Suzuki w Wielkiej Brytanii zmodyfikował strategię w najdrobniejszych szczegółach.
„Wierzę w skupianie się na tym, co jest pod naszą kontrolą.”
To jego motto. Według niego dyrektywa donikąd nie prowadzi, a wszyscy chcemy uratować planetę lub przynajmniej spłacić swoje składki. Dlatego firma akceptuje te zasady gry.
I to działa. Zaskakująco dobre. Sprzedaż Suzuki wzrosła o 43% w pierwszej połowie 2026 roku. Jest to najszybciej rozwijająca się marka o ugruntowanej pozycji na rynku, odzyskująca ponad 1% udziału w rynku. Wydaje się to cudowne, gdy spojrzymy wstecz na rok 2025, kiedy sprzedaż spadła do marnych 18 000 sztuk, a firma radykalnie ograniczyła gamę samochodów benzynowych, aby zapewnić zgodność z przepisami. A teraz? Widzimy zrównoważoną przyszłość.
Głównym bohaterem w tej chwili jest Swift. Jego cena zaczyna się od 19 000 funtów. Tylko w pierwszym kwartale sprzedano sześć tysięcy tych samochodów. Ludzie tego chcą. Keithley jest zachwycony. Zauważa, że istnieje zapotrzebowanie na małe samochody z silnikiem spalinowym, które dają przyjemność z jazdy pomimo presji ekologicznej.
Sekret sukcesu tkwi w trzycylindrowej lekkiej hybrydzie. 1,2 litra, 64,2 mpg. Emisja CO2 wynosi zaledwie 99 g/km i jest wystarczająco niska, aby kwalifikować się do otrzymania pojazdów o zerowej emisji (ZEV). To naprawdę sprytna inżynieria, aby samochód benzynowy mógł finansować przejście na napęd elektryczny.
eVitara – pierwszy prawdziwie elektryczny samochód w gamie – ma osiągnąć w tym roku sprzedaż na poziomie 5000 sztuk dzięki dotacjom odzwierciedlającym oficjalne środki wsparcia rządowego. Wraz z hybrydami Vitara i S-Cros Suzuki spodziewa się sprzedać w 2026 roku około 23 005 pojazdów. Powrót do normalności, do poziomu sprzed krachu na rynku.
Potem nadchodzi wiosna 2027 r. Vision e-Sky przechodzi od koncepcji do produkcji seryjnej. Pięciodrzwiowe, wysokie, pudełkowate nadwozie, podobne do Hondy Super-N, z którą może mieć do czynienia. Części układu napędowego? Minimalny. Oczekuje się, że akumulator o pojemności 29 kWh zapewni zasięg około 250 km. To typowe dla tego segmentu, nie należy spodziewać się cudów.
„Pojazd elektryczny segmentu A jest kluczowy.”
Keithley jest podekscytowany. Wprowadza to Suzuki w segment, w którym nie było wcześniej zaangażowane, z atrakcyjną ceną, która ma przyciągnąć prywatnych nabywców, na których firma tradycyjnie skupiała się. Pomaga także osiągnąć cel dyrektywy, jakim jest sprzedaż dwóch pojazdów elektrycznych na każde trzy pojazdy benzynowe. Nie skomentował pogłosek, że rząd może ponownie zmienić przepisy, być może po to, aby utrzymać wszystkich w napięciu.
Po e-Sky przyjdzie trzeci samochód elektryczny, który pojawi się w 2029 roku. Najprawdopodobniej będzie to SUV z segmentu B. Ale nie Swiftem.
„Z całą pewnością nie będzie to elektryczny Swift” – stwierdził stanowczo Keightley.
Są też inne problemy. Chińscy producenci zwiększyli liczbę marek w Wielkiej Brytanii z 40 do [dane nieoryginalne], ale Suzuki to ignoruje. To ich nie przeraża. Jadą dalej, mały samochód za małym samochodem, ku horyzontowi roku 2029.
