Nowe buty – nowa strategia. To jest właśnie ten klimat. Stellantis zaprezentował FaSTLane 2032. A dokładniej FaSTLane 2030. Ale nie o liczby tu chodzi. Najważniejsze jest pierwszy poważny krok nowego dyrektora generalnego Antonio Filosa, który objął urząd w czerwcu 2026 roku. Zapowiedział 60 nowych samochodów. Nie koncepcje, ale prawdziwe stalowe samochody, które wyjadą na drogi przed końcem dekady.
Cena jest uderzająca: 60 miliardów euro. To około 97,6 miliarda dolarów australijskich. A to tylko na potrzeby premiery nowych modeli. Ponadto firma zaktualizuje 50 istniejących linii produktowych.
60 modeli. 29 z nich jest w pełni elektrycznych. Reszta podzieli udział między hybrydami typu plug-in, pojazdami o większym zasięgu i tradycyjnymi pojazdami z silnikiem spalinowym.
Paleta jest najszersza. Przetrwa 39 modeli z silnikami spalinowymi lub lekkimi elektrowniami hybrydowymi. Kurs na elektryfikację został wyznaczony, ale silnik benzynowy jeszcze nie umarł. Przynajmniej nie w Stellantis.
Czterech królów. Wiele pionków
Nie zamierzają zabijać marek. Przynajmniej na razie. Ale połowa z nich jest zabierana ze stołu. Inwestycje będą płynąć w stronę „Wielkiej Czwórki”: Jeep, Ram, Peugeot, Fiat. Otrzymają 70% budżetu na rozwój nowych produktów. Dotyczy to również pojazdów użytkowych Pro One.
A co z drugim szczeblem? Chryslera, Dodge’a, Citroena, Opla, Alfa Romeo. Są silni w swoich niszach, ale pozostaną graczami regionalnymi. Nie zaznają światowej sławy.
DS i Lancia zostały zdegradowane do marek dziedzictwa kulturowego. Citroen prowadzi DS, Fiat zarządza Lancią. Będą istnieć, ale nie wyznaczą kursu.
Maserati pozostaje na uboczu. Mają plany na dwa duże modele, ale nie mają żadnych szczegółów. Cisza. Będziemy musieli poczekać do końca roku.
Jedna platforma. Może.
STLA Jeden. Pojawi się w 2027 roku. Jest to architektura modułowa zaprojektowana dla segmentów B, C i D. Pomyśl o Peugeot 208 i Peugeot 508. W zasadzie wszystko pomiędzy.
Obecnie Stellantis korzysta z co najmniej pięciu różnych platform. EMP1, EMP2, mały samochód, kompaktowy, mały szeroki. Prawdziwy bałagan. Spuścizna fuzji PSA i Fiat Chrysler. Wszystko to zniknie. Zamiast tego pojawi się STLA One.
Do 2035 roku na jego bazie pojawi się 30 modeli. Z założenia jest wieloenergetyczny. Benzynowy, hybrydowy, elektryczny. Wybór nie został jeszcze dokonany.
W przypadku samochodów elektrycznych obsługuje architekturę 800 V. Akumulator jest zintegrowany z konstrukcją nadwozia. Technologia komórka-ciało. Samochód staje się lżejszy. Mocniejszy. Łatwiejsze w projektowaniu. Zestaw zawiera STLA Brain – stos oprogramowania, STLA SmartCockpit i AutoDrive. Brzmi pretensjonalnie. Ale czy będzie lepiej? Najprawdopodobniej tak.
Dzielenie się oznacza troskę?
Europejskie fabryki są zbyt bezczynne. Dlatego oddzielają przenośniki. Samochody Leapmotor będą montowane w Madrycie. I w Saragossie.
W Chinach spółka joint venture z Dongfengiem wyprodukuje dwa nowe Jeepy i dwa nowe Peugeoty. Na rynek krajowy i na eksport.
A potem następuje niespodzianka. Samochód elektryczny Voyah. Montaż w Rennes we Francji. Jest to maszyna Dongfeng wyprodukowana przez Stellantis. Granice się zacierają.
Strategia jest odważna. Albo zdesperowany. Może to jedno i drugie. Konsolidacja platform ma sens na papierze. Ale wypuszczenie 60 modeli w trzy lata to kolosalny wysiłek. Philoza nie ma miejsca na błędy.
Co się stanie, jeśli hybrydy zawiodą? Zobaczmy.






















