Mercedes stawia wszystko na jedną kartę, stawiając na amerykańską fantazję. Furgonetka za 130 000 dolarów. Nie Econoline. Nie taki van, który przewozi farbę i drabiny. Luksusowa furgonetka. Myślą, że tego chcemy.
Oni się mylą.
A może nie.
Mercedes planuje wypuścić tutaj trzy modele: VLE, bardziej premium VLS i absurdalnie drogi VLS Maybach. Różne segmenty, ale ta sama obsesja na punkcie premium. Stanowi to ogromne ryzyko dla firmy przyzwyczajonej do bezpiecznej gry na rynku sedanów i SUV-ów.
Pytanie nie brzmi, jak dobrze to połączyli. Pytanie brzmi, czy ktoś tutaj jest skłonny zapłacić za to tyle, żeby było warto.
Pod maską
Zapomnij o wszystkim, co wiesz o Metris. Zapomnij o starych użytkowych „pudełkach”.
To są nowe horyzonty. Dosłownie.
Mercedes VLE 400 2028 znajduje się na nowej, elektrycznej platformie zaprojektowanej z myślą o komforcie, a nie o przewożeniu ładunku. Inżynierowie Mercedesa dodali do projektu wzmocnienia, aby rama była wystarczająco sztywna, aby zawieszenie mogło zrobić różnicę. Rezultatem jest cisza. Za dużo ciszy jak na samochód ważący tonę.
Bateria jest masywna. 115 kWh. Zasięg wynosi ponad 400 mil. Moc jest więcej niż wystarczająca – 415 KM. i 663 Nm momentu obrotowego z dwóch silników elektrycznych. Przyspieszenie jest dynamiczne. Czuje się szybko.
Ale nie.
Nie tego można się spodziewać po samochodzie, który kosztuje ponad sto tysięcy dolarów. Tylne zawieszenie ukrywa amortyzatory pod dziwnym kątem pod podłogą, aby zachować płaską przestrzeń na nogi. Genialna inżynieria. Dziwny wynik. Samochód „pływa”. Jak stary Cadillac. Leniwy. Niedokładny. Uderzyłeś w uszkodzony staw na drodze i całe nadwozie nagle uderza w ograniczniki zawieszenia.
Wewnątrz szklanego domu
Wejdź do środka, a świat się zmieni.
Hektary zamszu. Skóra jest tak miękka, że przypomina tkaninę. Testowana przeze mnie wersja VLE Exclusive ma tylne fotele kapitańskie odchylane bardziej niż większość foteli teatralnych. Niesamowicie elegancki. System multimedialny MBUX nareszcie stał się intuicyjny – dwa 14-calowe ekrany z przodu, przejrzysta grafika, logiczne menu.
Żadnego grzechoczącego plastiku.
Konsola środkowa sprawia wrażenie masywnej i mieści opcjonalną lodówkę. Panoramiczny dach i system audio Burmester są standardem, prawdopodobnie także w USA. Wydaje się, że Mercedes ma zamiar uczynić szybszy model 400 standardem. A co ze słabszą wersją 300? Najprawdopodobniej umrze zanim dotrze na rynek.
Tu zaczynają się trudności z rozmieszczeniem siedzeń.
Jest modułowy. Wzdłuż podłogi biegnie system szyn. Można wyciągnąć trzeci rząd na ładunek. Usuń drugi rząd, jeśli chcesz przewieźć rower lub po prostu iść spać. Można nawet usunąć ciężkie fotele kapitańskie z pierwszego rzędu, chociaż znalezienie narzędzia i zrobienie tego w ciągu godziny zajmie trochę szczęścia.
To wnętrze, które można dowolnie konfigurować.
Brzmi świetnie, dopóki nie usiądziesz na miejscu kierowcy.
Nie można odchylać oparcia.
Twoja przestrzeń ma ograniczenia. Nie możesz naruszać świętego spokoju pasażerów z tyłu. Fotele przednie służą do jazdy. Tylne są dożywotnie. Tworzy to dziwną hierarchię w metalowym pudełku. Jechałem z grupą pasażerów, którzy nieustannie przemieszczali się między przednim i tylnym rzędem, aby pochwalić się swoim spokojem. Jazda na tylnych siedzeniach jest niesamowicie przyjemna. Prawie magiczne.
Werdykt
Czy w Ameryce można sprzedać vana za 130 000 dolarów?
VLE wygląda imponująco, to prawda. Koła AMG pomagają. Jest cichy. Technologie działają. Rozwiązuje jeden konkretny, dziwny problem: chęć przewożenia czterech dorosłych osób w ekstremalnym komforcie, jednocześnie tworząc wizerunek osoby, która przybyła świadomie i celowo.
Ale Amerykanie nienawidzą vanów.
Kojarzymy je z minivanami. Albo z pracą. Jest wobec tego bezwładność. Ogromna bezwładność. Przekonaj kogoś, że drzwi przesuwne są symbolem statusu, a być może uda Ci się go przekonać. Ale za 130 tysięcy dolarów? To trudne pytanie.
Mercedes w najbliższym czasie nawet nie pozwoli nam tego spróbować.
Wprowadzają te modele na rynek amerykański dopiero w 2028 roku. Zaczynają od góry – od Maybacha – i schodzą w dół. VLE prawdopodobnie pojawi się później. Kiedy to zobaczymy, krajobraz pojazdów elektrycznych będzie zupełnie inny. Konkurenci tacy jak ID. Buzz może już zająć niszę „uroczych elektrycznych vanów”.
VLE to cud inżynierii.
Jest to klasa z jedną jednostką.
I być może to jest główny problem.
On czeka.
Wahamy się.






















