Dziewięć nowych produktów do 2026 r.
To odważne stwierdzenie.
GWM Australia twierdzi, że zamierza stać się jedną z pięciu największych marek na rynku lokalnym.
Czekać. Do 2027.
Jest to jednak spore wyzwanie dla chińskiego producenta, nawet biorąc pod uwagę, że firma weszła na rynek australijski w 2009 roku. GWM jest najstarszym spośród chińskich konkurentów, ale Andrew Gao twierdzi, że podróż dopiero się rozpoczęła.
„Jesteśmy dopiero na samym początku”.
Firma stawia na dostęp do swojej globalnej oferty modeli. Wszystkie platformy i układy napędowe stają się dostępne na rynku półkuli południowej. Gao wymienia Australię jako jedną z trzech kluczowych stref strategicznych poza Chinami. Inwestycje płyną.
Pierwszy w kolejce jest model Ora 5.
Zastąpi starego hatchbacka, wprowadzonego w 2023 roku.
Ale cena pozostanie taka sama.
Koszt 33 990 USD – pod klucz. W przypadku małego elektrycznego SUV-a jest to nie do pobicia. Model oferowany jest w trzech wersjach: standardowy SUV, krótszy „Hatch” z mniejszym akumulatorem oraz dłuższa wersja Touring, która wizualnie przypomina kombi, ale zachowuje się jak średniej wielkości SUV dzięki większemu akumulatorowi 71 kWh.
Następny jest Haval Jolion Max.
Jego prezentacja planowana jest na koniec 2026 roku.
Zajmie niszę pośrednią pomiędzy zwykłym Jolionem a H6.
Dostępne są zarówno wersje w pełni elektryczne, jak i hybrydowe typu plug-in. Charakterystyka techniczna nie została jeszcze ujawniona, ale fakt istnienia modelu jest już sam w sobie istotny.
Miłośnicy jazdy terenowej również znajdą coś dla siebie. Działo Hi4-T.
Jest bardziej kompaktowy niż wersja Alpha. Do sprzedaży trafi we wrześniu.
Jego bezpośrednimi konkurentami będą BYD Shark i Ford Ranger Hybrid. Zasada jest ta sama: 2-litrowy turbodoładowany silnik benzynowy, porządny akumulator i zasięg elektryczny wystarczający do codziennej jazdy po mieście.
Ale fani diesli nie muszą się martwić.
GWM nie rezygnuje z silników spalinowych.
Przynajmniej na razie.
Cannon Alpha otrzyma nowy, czterocylindrowy silnik turbodiesel o pojemności 3,0 litra. Żadnej elektroniki. Czyste żelazo i moment obrotowy.
Jednostka ta jest połączona z nową modyfikacją XSR, co gwarantuje, że będzie trwalsza, odporna na zabrudzenia i wydajniejsza. Marka twierdzi, że silnik ten rozwiązuje dotychczasowe problemy z oszczędnością paliwa, zachowując jednocześnie wysoki uciąg. Moment obrotowy 620 Nm.
„Dzięki temu zyskujesz większą pewność podczas holowania”.
Wtedy pojawi się zamiennik dotychczasowego modelu H7.
Nazywał się Haval H7.
Korpus pudełkowy.
Formy pionowe.
Dostępne są hybrydy benzynowe i PHEV (hybrydy typu plug-in). Niektóre poziomy wyposażenia będą wyposażone w elektroniczną blokadę środkowego i międzyosiowego mechanizmu różnicowego.
Model zastąpi generację wprowadzoną na rynek w połowie 2025 roku. Szybka zmiana pokoleń, ale niezbędny środek, aby zachować aktualność.
Ale największy szok?
Nowa marka.
We.
Piąty tytuł w portfolio GWM w Australii.
Jest pozycjonowana ponad innymi markami skupionymi na segmencie premium, gdzie kupujący cenią sobie wygodę bardziej niż „brutalność”. Duże SUV-y i MPV. Być może pojawi się pełnowymiarowy V9X. Sygnalizuje to zwrot w stronę wyższych marż i lepszych materiałów.
Czy zmieni to postrzeganie marki?
Może.
Plany GWM wykraczają poza rok 2026.
Nowy silnik V8 będzie dostępny do 2027 r. Hybrydy z silnikiem wysokoprężnym. Rob Trubiani kontynuuje lokalne dostosowywanie warunków subaustralijskich.
John Kett, dyrektor operacyjny, przedstawia tę strategię w prosty sposób.
„Nie budujemy strategii wyłącznie na podstawie tego, co mamy dzisiaj”.
„Żadna technologia nie zadowoli każdego klienta”.
Wybór to produkt. Benzyna, diesel, hybryda, elektryczny. Wybierz jeden. Wybierz dwa.
Wierzą, że różnorodność zwycięża.
Rynek może się nie zgodzić.
Ale dziewięć nowych samochodów w osiemnaście miesięcy?
Ktoś je musi kupić.






















