Prowadzenie pojazdu pod wpływem narkotyków. Temat ten nie zajmuje pierwszych stron gazet i nie staje się powodem do głośnych nagłówków.
Ale liczby mówią same za siebie. I są niezwykle przerażające. Naprawdę przerażające.
Według nowych danych uzyskanych przez RAC w ramach wniosku o wolność informacji (FOI), kierowcy w Wielkiej Brytanii przyłapani na jeździe pod wpływem narkotyków są pięć razy bardziej narażeni na ponowne wykroczenie po pierwszym zatrzymaniu niż kierowcy pod wpływem alkoholu. Zapamiętaj tę statystykę i pomyśl o niej.
Między 2014 r. a lipcem 2025 r. ponad 12 000 kierowców przyłapano na prowadzeniu pojazdu pod wpływem narkotyków trzy lub więcej razy. Jednocześnie taką samą liczbę nawrotów popełniło jedynie 2550 pijanych kierowców. Co więcej, istnieje grupa osób – jest ich ponad 50 – którym udało się zgromadzić na prawie jazdy dziesięć lub więcej znamion wykroczenia.
Dziesięć razy.
Może się to wydawać anomalią lub jednorazowym problemem, ale w rzeczywistości jest to awaria systemowa.
Rod Dennis, starszy specjalista ds. polityki w RAC, nie osładza sytuacji:
„Chociaż prasa tradycyjnie poświęca więcej uwagi prowadzeniu pojazdu pod wpływem alkoholu, liczby te pokazują, jak poważny i ukryty stał się problem prowadzenia pojazdów pod wpływem narkotyków”.
Istnieje jednak ważny niuans. Jeśli spojrzeć na liczby bezwzględne, alkohol nadal jest głównym wrogiem bezpieczeństwa. W tym samym okresie wydano prawie 100 000 wyroków skazujących za jazdę pod wpływem narkotyków i ponad 220 000 za jazdę pod wpływem alkoholu. Większość ludzi nadal woli pić i prowadzić samochód, niż zażywać narkotyki przed jazdą.
Jednak właśnie w przypadku pracy z recydywistami system poważnie zawodzi.
„Wskaźnik ponownych wykroczeń wśród kierowców pod wpływem narkotyków jest wielokrotnie wyższy niż w przypadku kierowców pijanych” – stwierdził Dennis. „Obecne kary są nieskuteczne”.
Co można zrobić?
RAC oferuje dwa konkretne rozwiązania.
- Surowsza kara. Prawdziwy środek odstraszający (efekt odstraszający).
- Krajowy program rehabilitacji dla kierowców używających narkotyków, analogiczny do istniejącego programu dla osób spożywających alkohol.
Australia stosuje już szybkie, przydrożne testy na ślinę. Wiedzą dokładnie, kto jest pod wpływem alkoholu i szybko reagują. Utknęliśmy w bagnie przestarzałych metod weryfikacji.
Jaka jest teraz sytuacja?
Karą za prowadzenie pojazdu pod wpływem narkotyków jest zawieszenie prawa jazdy na minimum 12 lat (lub 36 miesięcy, jeśli zostałeś już złapany w ciągu ostatnich trzech lat). Ponadto istnieje nieograniczona kara pieniężna. I prawdopodobnie sześć miesięcy więzienia. Kary są takie same jak za jazdę pod wpływem alkoholu.
Czy ma to wpływ na wynik?
Ledwie.
Rząd w końcu zaczął reagować. Na początku tego roku Ministerstwo Transportu przedstawiło nową Strategię Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Obiecuje dokonać przeglądu ustawodawstwa. Obiecuje nadanie nowych uprawnień funkcjonariuszom organów ścigania.
Rzecznik agencji ujął to bez ogródek: „Wysiłki egzekwowania prawa z trudem nadążają za skalą problemu”.
„Osoby, które zażywają narkotyki i prowadzą samochód, nie będą już bezkarne”.
Brzmi dobrze. Teraz najważniejsze jest sprawdzenie, czy tym wielkim słowom odpowiadają rzeczywiste działania i udokumentowane zmiany.
Technologie blokujące (blokady silnika), które są już stosowane do kontroli pijanych kierowców, wkrótce pojawią się w przypadku innych grup ryzyka. Krążą pogłoski, że wkrótce pojawią się nowe szybkie testy do wykrywania narkotyków na drogach.
Poczekamy.
I nie będą czekać na drogę.






















