Giotto Bizzarrini nie tylko odcisnął swoje piętno na włoskim przemyśle motoryzacyjnym. Zmienił ją. A potem jego firma zniknęła już po kilku latach.
Ale dziś możemy przyjrzeć się Bizzarrini Aptera Lusso. Projekt końca lat sześćdziesiątych, który wówczas nie został zrealizowany, teraz znalazł prawdziwe życie. Dzięki odrodzeniu marki w 2020 roku ta bestia o ciele Targa wreszcie ujrzała światło dzienne.
Połowa lat sześćdziesiątych to złoty wiek Giotta. Zaprojektował Ferrari 250 GTO, które stało się obecnie „królem” samochodów kolekcjonerskich. Później podarował Lamborghini V12, serce, które biło w pierwszych Gran Turismo marki, a ostatecznie w Miurze. Pomyśl o tym. Jedna osoba, legendarne samochody, różni pracodawcy. To tak, jakby Da Vinci namalował oba swoje arcydzieła, a nie tylko jedno.
Ale niektóre jego szkice pozostały niedokończone. W 1967 roku założył Bizzarrini S.p.A., aby tworzyć własne supersamochody. Narodził się model 5300 GT. Wyprodukowano zaledwie kilka egzemplarzy. Były świetne, nisko zawieszone, z potężnym Chevroletem V8 o pojemności 327 cali sześciennych, który ryczał niezawodnie. Ale produkcja trwała tylko cztery lata.
Potem był projekt Aptera. Bizzarrini narysował wersję z nadwoziem targa, zanim zaczął pracować nad AMX/3 dla AMC. Brak prototypu. Brak montażu. To tylko pomysł leżący na stole, podczas gdy wielki włoski inżynier był zajęty innymi projektami.
Firma „umarła”. I nagle – nie. Został wznowiony w 2020 roku z planami stworzenia nowego potwora napędzanego silnikiem V12. Ale przed uruchomieniem tego projektu zrobili coś mądrzejszego. Wrócili do archiwów. Wybraliśmy projekt 5300 Aptera Lusso i doprowadziliśmy go do realizacji. Wykorzystanie starego wyglądu i nowych technologii.
Wygląda, jakby wyszedł prosto z filmu Włoska robota. Jednakże nadwozie jest wykonane w całości z włókna węglowego połączonego z półskorupową stalową ramą. Dach? Dwa elementy węglowe, które można wyjąć i umieścić z powrotem.
Aby ryk ośmiocylindrowego silnika było lepiej słyszalny w Twoich uszach podczas ślizgania się wzdłuż wybrzeża.
Nowoczesny elektroniczny układ wtrysku paliwa zastąpił gaźniki. Do wyboru jest 5- lub 6-biegowa manualna skrzynia biegów. 400 koni mechanicznych przenosi bardzo małą masę. Prędkość maksymalna wynosi 175 mil na godzinę. I to nie tylko na pokaz. Zawieszenie skrywa regulowane amortyzatory Koni. Hamulce skutecznie odprowadzają ciepło. Dostępny jest także mechanizm różnicowy o ograniczonym poślizgu.
Wnętrze jest przytulne, ale nowoczesne. Prawdziwy klimatyzator. Przyzwoity system audio. Ładowarki do telefonów. Tapicerka powstała we współpracy z Zegną, dzięki czemu zyskujesz klasyczną elegancję skóry i drewna, ale bez zapachu stęchłego dymu tytoniowego z 1972 roku.
Wyprodukowanych zostanie tylko dziesięć egzemplarzy. Cena prawdopodobnie wywoła reakcję alergiczną. A reszta z nas może jedynie dostroić Corvettę, aby usłyszeć ryk silnika Chevroleta V8.
Ten samochód jest przykładem powściągliwości. Ożywienie szkicu z 1969 r. w 2024 r. bez zniekształcania jego duszy.
Czy ta osoba by to zaakceptowała? Najprawdopodobniej tak. Choć pewnie narzekałby, że zawieszenie jest za miękkie.
Jakie jeszcze pomysły leżą w pudłach garażowych?






















